31 grudnia, 19:29, Janusz: Podobno, żeby nie mieć kaca, wystarczy w ogóle nie pić. 31 grudnia, 19:43, Gość: Lepszy patent: pić non stop i nie trzeźwieć. Jak ktoś jest głupi i się chce To dość trudne zadanie, ale można je wykonać. Aby odpowiedzieć na pytanie, jak przestać pić alkohol należy: Pełny odpoczynek. Zdrowy sen jest kluczem do doskonałego zdrowia i doskonałej zdolności do pracy. W takiej sytuacji osoba jest znacznie mniej zmęczona i dlatego nie ma obsesyjnego pragnienia picia. Uprawiać sport. Podobny zakaz jest w Gdyni - wbrew potocznej opinii, że nie ma - oraz w Sopocie. - Od dwóch lat taki zakaz obowiązuje - mówi Tomasz Dusza z sopockiej straży miejskiej. Na łonie natury spożywać alkohol można 710 kilometrów dalej, w Tatrzańskim Paru Narodowym. - Nie jest to uregulowane w przepisach; ani w ustawie o ochronie przyrody Pierwszym krokiem powinna być zmiana towarzystwa, szczególnie jeśli znajomi nie są w stanie zrozumieć, dlaczego nie chcemy pić i ciągle namawiają na spotkanie przy alkoholu. Pozbycie się z domu całego zapasu alkoholu jest koniecznością, jeśli zaprzestanie picia alkoholu jest naszym celem. Stawki 2023. Wysokość opłat zależy od rodzaju sprzedawanego alkoholu: napoje alkoholowe do 4,5% alkoholu oraz piwo i napoje od 4,5% do 18% alkoholu (bez piwa): 525 zł – przedsiębiorcy rozpoczynający sprzedaż napojów alkoholowych w danym punkcie sprzedaży (pierwsze zezwolenie) oraz przedsiębiorcy, którzy w poprzednim roku uzyskali Przed badaniem krwi nie należy spożywać kawy czy herbaty, ponieważ zawarta w nich kofeina zwiększa stężenie glukozy, cholesterolu czy elektrolitów. Ile godzin przed badaniem krwi nie można pić alkoholu? Ponieważ alkohol ma wpływ na wyniki badań krwi, nie należy spożywać go na 48 godzin przed zabiegiem pobrania próbki krwi . Alkohol jest częścią naszej codzienności począwszy od dzieciństwa. To i inne rzeczy sprawia, że ciężko jest zauważyć ten moment, kiedy picie zaczyna wymykać się spod kontroli. Warto znać sygnały ostrzegawcze, by móc w porę wymówkiPicie alkoholu jest u nas społecznie dozwolone, ale skutki przedawkowania są tematem tabu. To między innymi dlatego wielu z nas ciężko się przyznać, że to zbyt dużo wypitego alkoholu stoi za różnymi sytuacjami, jak chociażby spowodowanie stłuczki po kilku drinkach. Problem zaczyna się w chwili gdy nie jesteśmy w stanie przyznać się przed sobą i innymi, że wszystko wydarzyło się z powodu wypicia nadmiernej ilości alkoholu. Zawsze coś lub ktoś jest temu bardziej winny. Pijący nie wypił przecież wcale tak dużo, panował nad sytuacją, przecież ma mocną głowę. Z czasem wybryki stają się coraz gorsze, jednak wciąż nie jest to wina picia, tylko nieszczęśliwego zbiegu na równowagę psychicznąKażdy ma swoje sposoby na zrelaksowanie się. Coraz częściej jednak jest to zażywanie używek, w tym alkoholu. Duża liczba osób nie jest w stanie zrezygnować z przysłowiowej lampki wina przed snem, czy kilku piwek podczas oglądania telewizji późnym wieczorem. Przyjemne zamroczenie pozwala odegnać złe myśli, stres związany z kończącym się dniem. Niektórzy próbują alkoholem dodać sobie odwagi, animuszu. Nie rozumieją, że czyniąc tak, robią zupełnie odwrotnie, zwiększają lęki, napięcie, a w dodatku wpędzają się w alkoholizm. Pomimo że osoba pijąca wino do kolacji jest spokojna i nie wszczyna burd, tylko idzie spać, a rano wstaje wcześnie, to coraz bardziej pogłębia się jej uzależnienie. Podobnie jak w przypadku osób, które są tak zwanymi weekendowymi pijącymi. Zaczynają imprezę i picie w piątek, a kończą w niedzielę. Po odespanej nocy wracają do pracy i przez tydzień funkcjonują poprawnie. Tak naprawdę przez cały ten czas marzą o piątku. Alkohol nie rozwiązuje żadnych problemów, a jedynie zawsze działa destrukcyjnie na osobę pijącą, jego rodzinę i inne czynniki. Picie alkoholu w nadmiernych ilościach może stać się naprawdę niebezpiecznym problemem jego przyczyny i skutki!Picie alkoholu jest zajęciem kojarzonym głównie z rozrywką i popularnym od wielu stuleci. Naturalnie uzależnienie od tego typu napojów nie jest jednak jakimś wyjątkowo rzadkim zjawiskiem, a raczej wręcz biegiem czasu sposób, w jaki picie alkoholu zostało skomercjalizowane, sprzedaż tego typu napojów znacznie się zwiększyło. Oczywiście wzrosła również liczba osób, które ich nadużywają. W ten sposób można śmiało stwierdzić, że alkohol staje się poważnym problemem cywilizacyjnym. Na czym polega picie alkoholu i czym tak naprawdę są napoje alkoholowe?Ogólnie rzecz biorąc napój alkoholowy jest płynem, którego jednym z podstawowych składników jest etanol (czyli alkohol etylowy).Istnieją dwa podstawowe rodzaje napojów alkoholowych w zależności od sposobu ich przetwarzania: Fermentacja alkoholowa. Jest to jeden z najbardziej znanych procesów w produkcji napojów alkoholowych. Fermentacja ta zachodzi w środowisku pozbawionym dostępu tlenu. W efekcie tego węglowodany dostępne w surowcu źródłowym są przetwarzane przez odpowiednie gatunku mikroorganizmów. W ten sposób powstaje na przykład robią piwo, wino i szampan. Destylacja alkoholowa. Destylacja to proces, w którym uprzednio sfermentowany płyn poddawany jest rozdzieleniu na alkohol i resztę. Dzięki tej metodzie powstają mocniejsze napoje alkoholowe, takie jak whisky, wódka, tequila i rum, żeby wymienić tylko te najpopularniejsze. Picie alkoholu jest czynnością, która zazwyczaj towarzyszy jedzeniu lub różnego rodzaju uroczystościom. Służy ono także w celu wzmocnienia smaków niektórych produktów najpopularniejszych przykładów użycia alkoholu w tego rodzaju zastosowaniach jest picie białego wina podczas spożywania owoców rzecz biorąc, napoje alkoholowe cechują się bardzo przyjemnym smakiem i aromatem. Dodatkowo picie alkoholu może zapewnić pewne ważne korzyści dla Twojego tym jednak zastrzeżeniem, że występują one tylko wtedy, kiedy pijesz napoje alkoholowe z umiarem. Niektóre z najbardziej znanych korzyści są następujące: Zwiększenie temperatury ciała (co jest szczególnie przydatne w przypadku przemarznięcia, dreszczy lub np. w chorobie). Pomoc w zapobieganiu powstawania lub przy usuwaniu kamieni żółciowych. Dostarczanie do organizmu wysokich ilości przeciwutleniaczy, które korzystnie wpływają na Twoje ciało (cecha ta występuje głównie w przypadku wina). Napoje alkoholowe są pyszne, ale i niebezpiecznePomimo tego, że picie alkoholu może towarzyszyć specjalnej okazji wieczorowej lub jakiemukolwiek innego rodzaju spotkaniu towarzyskiemu, to jednak w rzeczywistości nie jest ono konieczne do dobrej media promują fałszywe przekonanie, że napoje alkoholowe pomagają Ci się dobrze bawić i się zrelaksować. Taki wizerunek tych napojów spowodował, że niektórzy ludzie porzucili myśl o samokontroli, zamiast tego wolą picie alkoholu bez jakichkolwiek słowy, ludzie zapominają o tym, że można się bawić, czuć dobrze i być szczęśliwym bez uciekania się do wspomagania za pomocą tej używki. Picie alkoholu może stać się łatwą metodą ucieczki dla tych, którzy w rzeczywistości nie radzą sobie z dniem trzeba też pamiętać, że alkohol nie zapewni Ci żadnych prawdziwych rozwiązań, ani alkoholu może tymczasowo wytłumiać problemy. Takie napoje mogą smakować dobrze, ale ich nadużywanie powoduje uzależnienie. A to z kolei jest bardzo poważny problem dla Twojego zdrowia. Przeczytaj pozostałą część naszego dzisiejszego artykułu, aby dowiedzieć się czegoś więcej na ten rozpoznać uzależnienie od alkoholu?Ogólnie rzecz biorąc uzależnienie od alkoholu można rozpoznać wstępnie obserwując występowanie oraz częstość kilku podstawowych czynników. Należą do nich między innymi:Szybkie picie alkoholuZbyt szybkie picie alkoholu jest jednym ze wskaźników możliwego uzależnienia. Wynika to z faktu, że dana osoba wręcz tęskni za poczuciem utraty kontroli i tym charakterystycznym szumem w głowie będącym świadectwem stanu upojenia może również rozwinąć się poprzez gry i zabawy związane z tego rodzaju napojami. Zasadniczo ich celem jest zdobycie tytułu najszybszej osoby, która pochłonie określoną, wysoką dawkę towarzyskieKręgi towarzyskie danej osoby są naprawdę cennym wskaźnikiem w momencie, kiedy trzeba ocenić istnienie potencjalnego obserwowany przez nas ktoś lub nawet my sami wybieramy znajomości, których rola w zasadzie przekłada się jedynie na picie alkoholu w nadmiernych ilościach, możliwe, że może rozwinąć się w takim przypadku rzecz biorąc osoba zanurzona w tym problemie czuje się nakłaniana do tego zachowania przez swoich przyjaciół i znajomych. Dodatkowo pogorszenie się wcześniejszych przyjaźni i więzów towarzyskich jest oczywistym wskaźnikiem istnienia problemu w postaci uzależnienia przykład, kiedy ludzie będący w bezpośredniej bliskości osoby uzależnionej nie mają w zwyczaju pić takich samych ilości alkoholu, najczęściej zdarza się, że stopień ich wzajemnego oddalenia od siebie stopniowo wzrasta. Osoby uzależnione od alkoholu zazwyczaj dystansują się w ten sposób od ludzi i wymówkiKiedy dana osoba regularnie znajduje czas na picie alkoholu, może to wskazywać na potencjalne uzależnienie. Ponadto ta osoba prawdopodobnie będzie usprawiedliwiać się przed samym sobą (lub także próbować wytłumaczyć się wobec innych), gdy zostanie zapytana o to, dlaczego tak dużo faktu, że wiele osób, które cierpią na uzależnienie, pije wiele rodzajów alkoholu, ogólnie mają swoje własne preferencje. Można powiedzieć, że będą one wtedy po prostu bronić swoich osoba wykazuje niecierpliwość w przypadku, gdy okazja do wypicia alkoholu się oddala, może to być dość istotnym wskaźnikiem istnienia uzależnienia. Na przykład możemy mieć z tym do czynienia, gdy udajemy się na jakąś uroczystość lub spotkanie, na którym będzie obecny taka osoba tylko dotrze na imprezę, to natychmiast rozpoczyna picie alkoholu bez zwracania uwagi na inne czynniki. Będzie to wtedy istotny czynnik wskazujący na potencjalne uzależnienie od tego typu napojów wyskokowych. Właśnie mija rok, od kiedy po raz ostatni miałem w ustach alkohol. Gdyby ktoś wtedy powiedział mi, że będę trzeźwy tak długo (w dodatku z własnej woli!), z pewnością bym mu nie uwierzył. Na szczęście, każdy z nas może dokonać wielkich zmian w sobie i w swoim życiu. Szkoda, że tak często trzeba sięgnąć dna, by zrozumieć, jak bardzo są nam one potrzebne…Kiedy zacząłem pić? Nie ma jakiejś jednej wyjątkowej daty, momentu, od którego to wszystko się zaczęło. Można powiedzieć, że alkohol był w moim życiu obecny od zawsze. Jako dziecko, oczywiście, nie piłem, ale uważałem go za naturalny i nieodłączny element rzeczywistości. Moi rodzice nie upijali się do nieprzytomności i nie urządzali awantur, ale zdarzało im się pić piwo lub wódkę. Za pomocą kilku toastów świętowali sukcesy, jubileusze, pocieszali się po porażkach i relaksowali po męczącym dniu. Obowiązkowo stawiali butelkę na stole podczas świąt i spotkań z rodziną lub przyjaciółmi. Kiedy skończyłem kilkanaście lat, nie musiałem oszukiwać ich, że idę do kolegi na herbatę lub do kina – doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że imprezuję i nie mieli nic przeciwko temu. Wydawało mi się wręcz, że w pewien sposób byli ze mnie dumni, tak jakby uważali, że niewylewanie za kołnierz świadczy o męskości lub dorosłości. Teraz widzę, że zwykle dowodzi czegoś zupełnie przeciwnego – słabości i niedojrzałości. Wtedy jednak imponował mi mój nowy styl życia i rozrywki, jakie oferował. Byłem częścią większej wspólnoty: wszyscy moi koledzy nie stronili od alkoholu, a wspólne, zakrapiane spotkania były dla nas ucieczką od rzeczywistości i źródłem niezliczonych, zabawnych historii o naszych cały ten czas moje picie mieściło się w szeroko pojętej „normie” i nic nie zapowiadało przyszłych problemów. Nasza paczka traktowała alkohol jak niewinną odskocznię, sposób na spędzanie wolnego czasu. W międzyczasie działo się wiele innych rzeczy: nauka, pierwsze prace i zauroczenia. Stopniowo wkraczaliśmy w dorosłe życie i większość z nas całkiem nieźle sobie z tym radziła. Nasze dziewczyny z reguły nie miały nic przeciwko naszemu małemu „hobby”, a nawet same pojawiały się na tych imprezach z butelką piwa w ręce. Czasami któraś demonstrowała swoje niezadowolenie, gdy jej wybranek przeholował z ilością trunków, jednak były to jednorazowe ten sposób większość z nas prędzej czy później znalazła swoją miłość i stopniowo przygotowywaliśmy się na kolejny etap życia. Ja również miałem sympatię, którą darzyłem szczerym uczuciem i z którą wiązałem swoją przyszłość. Byliśmy dość zgodną parą, zarówno moi kumple, jak i rodzina bardzo ją lubili, więc w wieku dwudziestu kilku lat zacząłem na poważnie myśleć o zalegalizowaniu naszego związku. Kiedy oznajmiła mi, że jest w ciąży, nie zamartwiałem się tym, co przyniesie przyszłość. Wprost przeciwnie – byłem bardzo szczęśliwy i od razu się jej oświadczyłem. Pierwsze lata naszego życia we dwoje były sielanką. Pospieszne, radosne przygotowania do ślubu, huczne wesele, na które zjechała się cała rodzina, trudy związane z opieką nad niemowlęciem, ale również niewypowiedziane szczęście i satysfakcja za każdym razem, gdy córka pokonywała kolejny milowy krok rozwojowy: pierwsze słowo, nauka chodzenia, pierwsza laurka, którą od niej dostaliśmy…Małżeństwo i rodzicielstwo okazały się nie tylko przyjemne, ale przede wszystkim… łatwe, przynajmniej dla mnie. Wbrew pozorom, moje życie nie wywróciło się do góry nogami. W tamtych czasach role w rodzinie ściśle dzieliły się na męską i kobiecą. Moja żona wykonywała znakomitą większość obowiązków domowych oraz związanych z opieką nad córką. Ja zaś pracowałem zawodowo, a po dniu spędzonym na zarabianiu pieniędzy „należał mi się odpoczynek”. Moja wybranka już dawno przyzwyczaiła się do tego, że z reguły oznacza to wychylenie kilku butelek piwa przed telewizorem lub „męskie spotkanie”, podczas którego wznosiliśmy toast za toastem. Można powiedzieć, że za moim uzależnieniem stała swoista ideologia. Często można było usłyszeć, że „co to za facet, który nie pije”, „alkohol jest dla ludzi”, a kiedy ktoś chciał odmówić kieliszka, nieodmiennie spotykał się z gwałtownym sprzeciwem: „ze mną się nie napijesz?!”. Wszystkie te stwierdzenia i przekonania budowały wizerunek alkoholu jako czegoś zupełnie normalnego, naturalnego i nikt z nas nie widział powodu, by wyeliminować go ze swojego wiem, w którym momencie alkohol przestał być jedynie rozrywką i sposobem na spędzanie czasu w towarzystwie, a stał się remedium na wszystkie moje problemy. Piłem za każdym razem, gdy szef powiedział mi coś nieprzyjemnego, żona urządziła awanturę lub dzieci sprawiały problemy. Nawet nie przychodziło mi do głowy, że przynajmniej część z tych kłopotów pośrednio może wynikać z moich ciągłych ucieczek od odpowiedzialności i zafałszowanego obrazu świata. Wciąż stałem nieco z boku: w pracy starałem się nie wychylać i po prostu wykonywać to, co do mnie należy, a w domu całkowicie przekazałem stery żonie. Czasami skarżyła się, że otrzymuje ode mnie zbyt mało wsparcia, ale z reguły udawało mi się przekonać ją, że każde z nas wywiązuje się z przypisanej mu dzieci były małe, traktowały mnie niemal jak Świętego Mikołaja. Ich matka zawsze miała dla nich czas, więc nie do końca ją doceniali. W dodatku to do niej należało pilnowanie, by wywiązywały się ze swoich obowiązków i przestrzegały zasad panujących w domu. Ja zabierałem je na sanki i lody, wygłupiałem się z nimi i kupowałem im prezenty. Sytuacja zmieniała się jednak, w miarę jak dzieci dorastały. Mój nałóg był coraz bardziej ewidentny, a one to dostrzegały. Nie byłem już w stanie z łatwością przekonać ich, że mają zostawić mnie w spokoju, ponieważ źle się czuję. Czuły ode mnie alkohol i wiedziały, z jakiego powodu opuściłem ich rozdanie świadectw lub nie pojawiłem się na umówionym spotkaniu. Wstydziły się za mnie przed znajomymi, a na rodzinnych imprezach pojawiały się coraz bardziej mojej choroby były ewidentne i książkowe. Nie przychodziłem do pracy z powodu kaca, a moja żona dzwoniła do szefa i kłamała, że się rozchorowałem. Wychodząc na spotkanie z kolegami, coraz częściej traciłem nad sobą kontrolę: wydawałem większe sumy, niż planowałem, nie trzymałem się ustalonych ilości alkoholu i wracałem do domu później, niż planowałem. Z czasem picie stało się najważniejszą rzeczą w moim życiu: przestałem chodzić na mecze, które wcześniej uwielbiałem, rozmowy z innymi ludźmi mnie nudziły, a od wypadu do kina, kawiarni czy kupna czegoś do domu wolałem wydanie pieniędzy na alkohol. Coraz bardziej zaniedbywałem obowiązki zawodowe i rodzinę. Nawet przyjaźnie uległy rozluźnienie: ja nie potrzebowałem już wymówki w postaci kolegów, żeby się napić, a oni coraz częściej wstydzili się za moje zachowanie „pod wpływem”.Nawet nie zauważyłem, kiedy minęła mi cała młodość, a moje dzieci dorosły. Życie przeciekało mi przez palce, a czas odmierzały kolejne libacje. Wyznawałem zasadę, że jeśli mam dostęp do alkoholu, nie mogę uronić ani jednej kropli. Inne rzeczy nie miały znaczenia. Kiedy moja córka oraz jej chłopak oznajmili nam, że planują wziąć ślub, przez jakiś czas czułem naturalne w takiej sytuacji wzruszenie. Moja mała córeczka dorosła i podejmuje własne decyzje! Zakłada rodzinę, wkracza w nowy, ekscytujący etap życia! Ona jednak była nieco zdenerwowana – bała się, że podczas wesela upiję się i zrobię z siebie pośmiewisko. Zapewniłem ją, że tak się nie stanie, jednak zgodnie z oczekiwaniami znowu dałem plamę. Widząc niemal nieograniczone ilości wódki po prostu nie byłem w stanie powstrzymać się przed kompletnym upiciem. Podobno poza tym wesele było bardzo udane (na szczęście nie udało mi się całkowicie go zrujnować). Niestety, osobiście niewiele z niego pamiętam – dość szybko zostałem odprowadzony do jednego z wynajętych pokojów, bym trzeźwiał w samotności…Wiele osób pomyślałoby, że upicie się do nieprzytomności podczas najważniejszego dnia w życiu pierworodnej powinno być kubłem zimnej wody prowadzącym do podjęcia leczenia. Niestety, ja wciąż trwałem w swoim nałogu. Zupełnie nie potrafiłem radzić sobie z własnymi nieprzyjemnymi emocjami. Smutek i złość na siebie po weselu córki nie zmotywowały mnie do działania, za to pchnęły mnie do dalszego picia. Sięgałem po butelkę, by nie myśleć o tym, że zawiodłem swoją rodzinę. Na trzeźwo nieustannie rozpamiętywałem swoje winy i porażki, przypominałem sobie pełne rozczarowania spojrzenie córki w pięknej sukni ślubnej, bez końca zastanawiałem się, co mnie ominęło i wyrzucałem sobie, że już nigdy nie będę mógł tego cofnąć. Alkohol pozwalał mi poczuć ulgę i przestać skupiać się na tamtym czasie ciągle chodziłem pijany. Zdobywanie i spożywanie alkoholu stały się moimi jedynymi celami i kwestiami, na których skupiałem wszystkie swoje myśli. Żona próbowała powstrzymywać mnie od kupowania kolejnych butelek, nie była jednak w stanie pilnować mnie przez 24 godziny na dobę. Zdarzało mi się brać pieniądze przeznaczona na inne cele, gdy nie patrzyła, a gdy orientowała się, że coś zniknęło, za każdym razem robiła mi karczemną awanturę i groziła odejściem. Oczywiście, nigdy tego nie zrobiła, z czasem więc przestałem traktować jej ostrzeżenia przyszło dopiero w momencie, gdy naprawdę sięgnąłem dna. Moja córka i jej mąż zaprosili nas na obiad do swojego mieszkania. Byłem wówczas zdesperowany – potrzebowałem alkoholu, a nie miałem za co go kupić. Rozwiązanie tego problemu przyszło mi do głowy, gdy wszedłem do łazienki, by umyć ręce. Na jednej z półek leżała złota obrączka – córka najwidoczniej zdjęła ją, by nie pobrudzić jej podczas przygotowywania posiłku. Przez chwilę wahałem się, co zrobić, jednak głód alkoholu był silniejszy niż skrupuły. Obrączka szybko znalazła się w mojej kieszeni, a ja wyszedłem pod byle pretekstem, chcąc czym prędzej sprzedać „łup”, a za zdobyte w ten sposób pieniądze kupić nie minęło wiele czasu, jak córka domyśliła się, kto jest odpowiedzialny za zgubę. Była wstrząśnięta. Płacząc, wykrzyczała mi, że już nie jestem jej ojcem i nie wie, kim jest ta osoba, dla której nie ma żadnej świętości, a liczy się jedynie wódka. Zapowiedziała, że już nigdy się do mnie nie odezwie. Te słowa były dla mnie jak kubeł zimnej wody. Wiedziałem, że moja córka ma rację. Przez lata alkohol stał się moim wrogiem, a ja sam zmieniłem się nie do poznania. W jakim stanie musiałem się znajdować, skoro dla chwili ulgi tak bardzo zawiodłem moje ukochane dziecko?Od tamtego czasu regularnie spotykam się z terapeutą i uczęszczam na mityngi AA. Wiem, że nic nie cofnie tego, co zrobiłem. Codziennie wysyłam córce kolejny list z przeprosinami, licząc, że kiedyś uda mi się uzyskać jakąkolwiek odpowiedź. Nie wiem, czy kiedykolwiek mi wybaczy… Jak miałaby to zrobić, skoro nawet ja sam nie potrafię się na to zdobyć? Jest to pytanie, z którym spotykam się najczęściej, zarówno w gabinecie lekarskim jak i podczas wykładów, pogadanek czy Muszę przyznać, że odpowiedź na nie jest niezmiernie trudna. Odpowiadając mam zawsze świadomość, że możliwości bezpośredniego oddziaływania na drugiego człowieka są niewielkie. Możemy natomiast wpływać na innych w sposób pośredni tj. poprzez zmianę własnej postawy względem nich. Ta zmiana postawy wymusza często zmianę w zachowaniach drugiej osoby, szczególnie wówczas kiedy istnieją silne powiązania (rodzinne, emocjonalne, finansowe itp.). Dzieje się to na podobnej zasadzie jak w zegarku, gdzie cały mechanizm (w naszym przypadku rodzina) składa się z pojedynczych trybów (żona, mąż, dzieci, dziadkowie), które zazębiają się wzajemnie i obracają w tym samym rytmie. Tak jak alkoholik (jeden z trybów) potrafi wymusić zmianę obrotów innych trybów tak samo członkowie rodziny (pozostałe tryby) są w stanie zmusić go do podporządkowania się ich rytmowi. Szanse na powodzenie całej akcji są tym większe im więcej członków rodziny (więcej trybów) uczestniczy w tym przedsięwzięciu. Pozostaje więc pytanie jak się zachowywać, jak postępować albo co robić, żeby nie pomagać w piciu. Podpowiedzi i wskazówek jest wiele, jednak znacznie trudniejsza jest ich realizacja. Oto garść propozycji: – nie należy zapominać, że alkoholizm jest chorobą przewlekłą i aby pomóc w wyzdrowieniu trzeba koniecznie zaakceptować ten fakt i przestać się wstydzić; – nie należy również traktować alkoholizmu tak jakby był hańbą dla rodziny; jest to bowiem jedna z chorób a powrót do zdrowia jest możliwy, podobnie jak w większości innych; – nie należy traktować alkoholika tak jak niegrzeczne dziecko, bo przecież nie postępuje się tak kiedy ktoś cierpi na jakąkolwiek inną chorobę; – wątpliwy sens ma robienie wyrzutów i wdawanie się w kłótnie, szczególnie wówczas, kiedy alkoholik znajduje się pod działaniem alkoholu; – wygłaszanie kazań i robienie wykładów nie ma również większego sensu, ponieważ alkoholik prawdopodobnie wie już to wszystko o czym chcemy mu powiedzieć, można – natomiast sprowokować go do dalszych kłamstw i wymusić obietnice, których nie będzie w stanie dotrzymać; – nie należy przyjmować obietnic, o których wiadomo, że nie będą możliwe w tym momencie do spełnienia; – dając okłamywać się i udając, że się wierzy można doprowadzić do tego, że alkoholik dojdzie do przekonania, że potrafi przechytrzyć; – używanie szantażu w formie „gdybyś mnie naprawdę kochał to byś przestał pić…” niczego nie zmienia, a jedynie zwiększa poczucie winy, nie mówi się przecież „gdybyś mnie kochał, nie przeziębiłbyś się”; – wypowiadanie gróźb, których nie jest się w stanie spełnić pozwala alkoholikowi sądzić, że nie traktuje się poważnie swoich słów; – nie warto sprawdzać ile alkoholik pije, bowiem i tak nie ma szans na to, aby wiedzieć o wszystkim; – szukanie schowanego alkoholu, zmusza alkoholika do ciągłego wymyślania nowych kryjówek; – chowanie i wylewanie alkoholu jedynie skłania alkoholika do bardziej desperackich prób zdobycia go i ukrycia, a przecież wiadomo, że w końcu i tak znajdzie sposób żeby się napić; – wspólne picie alkoholu nie spowoduje wcale, że alkoholik wypije w sumie mniej, natomiast odwlecze to niewątpliwie moment, w którym zdecyduje się on poprosić o pomoc; – nie należy robić za alkoholika niczego, co mógłby zrobić sam, natomiast usuwanie problemów, chronienie przed ponoszeniem konsekwencji swoich własnych, nieodpowiedzialnych, zachowań (np. nieobecności w pracy, zaciąganie długów i inne skutki picia) odbierają szansę na to, aby alkoholik zauważył do czego doprowadziło go picie i aby zechciał zmienić swoje dotychczasowe postępowanie; – nie należy oczekiwać natychmiastowego wyleczenia, bowiem tak jak w każdej przewlekłej chorobie okres leczenia i rekonwalescencji jest długi, a nawroty choroby są możliwe; – bardzo potrzebne jest alkoholikowi otrzymywanie miłości, wsparcia i zrozumienia podczas podejmowanych prób zaprzestania picia i utrzymywania się w trzeźwości. Dążąc do osiągnięcia swojego celu, należy konsekwentnie stosować zasadę tzw. „twardej miłości”. Polega on a na tym, że kocha się drugiego człowieka a jednocześnie wymaga, aby osobiście ponosił konsekwencje wszelkich swoich decyzji i działań (nawet wówczas, kiedy widzi się, jak bardzo on cierpi z powodu swoich działań czy decyzji i z tego powodu bardzo „boli serce”). Dopiero wówczas alkoholik otrzyma szansę zauważenia do czego doprowadziło picie. Należy mieć świadomość, że przyjęcie takiej postawy może okazać się bardzo trudne, bowiem u większości osób związanych emocjonalnie z alkoholikiem występują objawy tzw. współuzależnienia, które nazywane są często koalkoholizmem. Za obecnością współuzależnienia przemawiają następujące zachowania: poddanie się rytmowi picia alkoholika, przejmowanie za niego odpowiedzialności, obsesyjne kontrolowanie go, pomaganie i nadmierne opiekowanie się nim (w tym niedopuszczanie do tego, aby ponosił on pełne konsekwencje swojego picia i swoich zachowań), wysoka tolerancja na różnego rodzaju patologiczne zachowania alkoholika z jednoczesnym występowaniem poczucia winy i poczucia małej wartości oraz zaniedbywaniem dzieci oraz samego siebie. Osoby współuzależnione są najczęściej, nieświadomymi pomocnikami w piciu i w największym chyba stopniu przyczyniają się do odwlekania decyzji o zaprzestaniu picia i zwróceniu się o pomoc. Zmieniając swoją dotychczasową postawę w stosunku do alkoholika nie należy jednak liczyć na natychmiastowy efekt, bowiem dzisiejsza sytuacja jest sumą wydarzeń, które gromadziły się przez całe lata. Teraz również, do uzyskania oczekiwanych zmian, potrzebne będą tygodnie, miesiące, a może nawet lata. Jedno jest natomiast pewne, że tylko te osoby, które cierpliwie i konsekwentnie będą stosowały powyższe rady mają szansę na sukces, który musi w końcu ukoronować ich wytrwałość. Uczestniczenie w proponowanym przez nas programie terapeutycznym dla rodzin może przyspieszyć ten proces. dr n. med. Bohdan T. Woronowicz

wymówki żeby nie pić alkoholu